Czytelnia

Drukuj
Kategoria: Wiersze
Paweł Śliwka

Siedlisko demonów

 

 Widziałem wewnętrznie takie właśnie strony

Gdzie mają swą twierdzę diabły i demony

Czułem się tak jakbym był na ich naradzie

Zaczęło się dobrze w porządku i ładzie.

 

Pierwszy demon mówił do księcia ciemności

Że on ma powody do wielkiej radości,

Bo potrafi w zborze przebrać się za owcę

Chce ich wyprowadzić gdzieś tam na manowce.

 

Ktoś prosił: nie trzymaj tego w tajemnicy

A on odpowiedział: kiedyś z zagranicy

Do zboru przyjechał zespół, to pamiętam

Grali niby Bogu na swych instrumentach.

 

Tylko, że to była rockowa muzyka

Taką na Zachodzie często się spotyka

Pierwsze co muzyka taka zrobić może

Na młodszych i starszych podzielą się w zborze.

 

Młodzi w tej muzyce tak się zakochali

Zaczęli bez starszych sami Boga chwalić.

Żeby móc uwielbiać Boga tak radośnie

Trzeba umieć śpiewać i grać coraz głośniej

 

Własnych instrumentów w zborze były braki

Rozwiązanie tego demon zrobił takie

Prowadzili z gośćmi dość długą dyskusję

W końcu oni dali forsę na perkusję

 

Dalej mówił demon miałem też obawy

Czy nie pokrzyżuje ktoś przypadkiem sprawy

W zborze finansowa jest wielka potrzeba

Niektórzy nie mają za co kupić chleba

 

Lecz ja się postaram by w każdą niedzielę

Było tam hałasu bardzo, bardzo wiele

Pochwalił go szatan niech wszyscy są tacy

Co się wywiązują starannie w swej pracy

 

Przyszedł drugi demon i on tak powiedział

Do swojego księcia co na tronie siedział

Ja takie sukcesy wielkie i wspaniałe

Jak pierwszy kolega niestety nie miałem

 

Bo w tym moim zborze i z tym kaznodzieją

To się nieraz takie dziwne rzeczy dzieją

Bardzo często wzywa, prosi do modlitwy

Prawie że zwycięstwo odnoszą z tej bitwy

 

A w swoich kazaniach tak przekona ludzi

Potrafi on wiarę w ich sercach obudzić

Lecz demon nie myślał poddawać się wcale

Będzie atakował w różne strony, dalej

 

Na swoją pochwałę to już ma przyczyny

Przychodzą do zboru dwie młode dziewczyny

Takie eleganckie, ubrane są modnie

Jedna nosi bardzo obcisłe swe spodnie

 

Bardzo krótką kurtkę, lub bluzeczkę ciasną

A druga dziewczyna modę ma swą własną

Bluzeczki swe nosi prawie przezroczyste

Spódnice króciutkie – to jest oczywiste

 

Jak jedna czy druga do zboru przychodzi

To na nich się patrzą wszyscy chłopcy młodzi

Choć na nabożeństwach cały czas siedzą

Patrząc na dziewczyny – z kazań nic nie wiedzą

 

A poza tym widać już pewne oznaki

Inne pragną też mieć swe ubiory takie

Szatan go pochwalił, że bardzo go cieszy

Gdy może odciągnąć choćby część młodzieży

 

Pytał się czy w zborze nikt to nie zobaczył

Nie! Bo on im taką myśl podsunąć raczył

Że Bóg patrzy w serce, a nie na ubiory

A to już chwyciło także inne zbory

 

Książę go pochwalił, wynik masz wspaniały

By wszystkie demony taki owoc miały

Przyszedł inny demon ze swym sprawozdaniem

Ja wiem bardzo dobrze co w zborze się stanie

 

Kiedy im przedstawię sprawę interesu

Zacząłem namawiać ludzi do biznesu

Przyznam się że byłem tam w pewnej obawie

Może to przeczytać, albo tylko powie

 

Jak trudno bogatym będzie wejść do nieba

Wtedy Słowem Bożym posłużyć się trzeba

Abraham, Job, Dawid – właśnie chodzi o to

Wskazać jakie mieli bogactwo czy złoto

 

Choć byli bogaci chodzili we wierze

I to ze swym Bogiem nawet bardzo szczerze

Kto się interesu chwyci na całego

Wkrótce nie odróżni dobrego od złego

 

W takim zborze wielka też pokusa czyha

Z jednej strony zazdrość, a z drugiej znów pycha

Którzy zaoszczędzą choć trochę pieniędzy

To będą pożądać mieć ich coraz więcej

 

Niektórzy tak mówią, że to bardzo ładnie

Jak od biznesmenów do kasy coś wpadnie

Chociaż w zgromadzeniach są rzadkością czasem

Interes w niedzielę – trzeba wiele razy

 

Bo kto interesu swego nie pilnuje

Takiego się straszy, że on zbankrutuje

A kto już posiada pieniądze tak marne

To kupi anteny, te satelitarne

 

Żeby mógł oglądać co w świecie się dzieje

Także brudne filmy, jak kradną złodzieje

Kasety wideo oglądać też kusi

Na czytanie Słowa czasu braknąć musi

 

A swym dzieciom kupi gry komputerowe

Żeby od dzieciństwa już wpoić im w głowę

Jak strzelać, czy zwalczać swego przeciwnika

Ale od pieniędzy to wszystko wynika

 

Tobie wielka chytrość, przebiegłość jest dana

On taką pochwałę słyszał od szatana

Po tych sprawozdaniach szatan tak się cieszył

Ale nikt następny jakoś się nie spieszył

 

Przyszedł jeden demon z taką smutną miną

Chociaż wszystkie sztuczki swoje przypominał

Do zboru wejść nie miał żadnej możliwości

Bo w tym zborze w pełni Duch Święty zagościł

 

Na te wszystkie moje pułapki i sieci

Jasno i wyraźnie zawsze światło świeci

Te moje pokusy nikomu nie szkodzą

Wyraźnie je widzą i wszyscy obchodzą

 

Inny demon twierdzi, on ma pełną rację

Bo ma też podobną całkiem sytuację

Niechaj się nie gniewasz nasz książę i panie

Wśliznąć się do zboru nikt z nas nie jest w stanie

 

Szatan zaczął krzyczeć: to ja sam tam muszę

Wejść do tego zboru, zniszczę go i zburzę

Demon odpowiedział ze strachem, nieśmiało

Nic mu nie zaszkodzi żadne nasze działo

 

Bo stamtąd wychodzi pokora i chwały

To są sprawy co im taką siłę dały

Ale to nie wszystko co ja tam widziałem

Pozwól teraz panie powiedzieć co chciałem

 

Zbór jest zbudowany na tak twardej skale

Podkopać się nie da i powiem coś dalej

Jezusa to ręce zbór ten przykrywają

Imię i Krew Jego stale tam wzywają

 

A ta krew jest murem, największe armaty

Nasze nie uczynią najmniejszej im straty

Uciekać stąd trzeba i to jak najprędzej

Nawet o powrocie nie pomyśleć więcej

 

Któryś tam z demonów powiedział że mogę

Czasem tak niektórym podłożyć im nogę

Choć upadnie ktoś, to krzyczy ratuj Panie

Dzięki Krwi Jezusa zaraz szybko wstanie

 

Szatan gdy to słyszał strasznie się rozzłościł

Zaczął krzyczeć, trząść się, wpadł aż do wściekłości

Dlaczego tu o Krwi stale rozmawiacie

Czym Ona jest dla nas bardzo dobrze znacie

 

Strasznie popsuliście tę dzisiejszą chwilę

Która się zaczęła tak przyjemnie, mile

Natychmiast się rozejść, nie mogę was słuchać

Niech więcej nie wpada to do mego ucha

 

Cała ta narada taki koniec miała

Wszelka radość piekła na Krwi się rozwiała

Copyright © 2012 Chrześcijańska Wspólnota Zielonoświątkowa w Czechowicach-Dziedzicach
By: Joomla Free Templates